Kasia Popowska, 2011r

Kasia Popowska… Why Not?

Jej nagrania na YouTube obejrzało osiem milionów osób, a występ w programie „Mam Talent” był szeroko komentowany. Teraz Kasia Popowska, wraz z Nataszą Urbańską i Patrizią Kazadi bierze udział w projekcie „Poland…Why Not” i jedno jest pewne: to dopiero początek!

„Dziewczyna z YouTuba, o wspaniałym głosie” – takie komentarze najczęściej można usłyszeć na Twój temat. Teraz będzie można usłyszeć Cię także na płycie Poland… Why Not? Opowiedz, jak udało Ci się nawiązać współpracę z wytwórnią Rokket Music.

Bardzo dziękuje 🙂 Prawdę mówiac, te kilka rzeczy, które udało mi sie do tej pory osiagnąć, to z jednej strony zasługa sporej ilości czasu i serca w to włożonych, a z drugiej kilka szcześliwych zbiegów okolicznosci i przede wszystkim… dostepu do internetu!;) Nie dalej niż miesiąc temu na portalu Facebook odezwał się do mnie Brian Allan, założyciel Rokket Music i zaprosił mnie na skromną imprezę, gdzie świętowano zakończenie nagrań do projektu „Poland…Why Not”. Nic zatem nie wskazywało, że jakimś cudem trafię na płytę! Zabrałam ze sobą swojego przyjeciela i razem pojechaliśmy na spotkanie. Nie wszyscy spośród będących tam osób wiedzieli, śe śpiewam. Gdy o tym opowiedziałam, ktoś poprosił, żebym dała małą próbkę. Zaśpiewałam. Dwa dni później powiedziano mi, że… chyba znajdzie się dla mnie jeszcze jedno miejsce na plycie PWN:-)

Ile czasu zajęło Ci nagranie piosenki na płytę „Poland… Why Not?” i jak wyglądała praca nad nagraniem?

Szybko! Tak właśnie powstają największe hity! 😉 Do projektu „Poland…Why Not?” trafiłam dosłownie na tydzień przed wysłaniem wszystkich utworow do Los Angeles. Tam ich miksowaniem miał się zająć Rob Hoffman. A więc najpierwc 1,5 godziny wspólnego komponowania piosenki z Brianem, a 4 dni później – 3 godziny nagrywania w studio. Wydawałoby się, że wszystko mamy już z głowy, ale istniała jedna rzecz, która nie dawała nam spokoju. Ciągle mieliśmy wrażenie, ze bridge piosenki nie pasuje do reszty. Wróciliśmy do studia na kolejne kilka godzin w poszukiwaniu idealnego bridge’a. Udało się! 🙂 Na koniec pozostało tylko wybrać wokale. Tempo było zawrotne, ale to nie tylko kwestia pospieszających nas terminów – taka przecież jest muzyka! Tworzy się pod wpływem emocji i nie ma czasu na długie rozmyślania. To jest czysta pasja i wariactwo. W trakcie nagrań poznałam i miałam ogromną przyjemność pracować z cudownymi ludźmi… Współzałożycielem Rokket Music Janem Weckstromem, realizatorem Chrisem Aikenem, basistą Filipem Sojką… Dla mnie to ciągle nie do uwierzenia, jak wielu ludzi zostało zaangażowanych do nagrania tej jednej piosenki. Miałam też realny wpływ na ostateczny kształt piosenki, kiedy to nocami Łódź, Warszawa, Oslo i LA wymieniały się mailami z uwagami, co do utworu…:-) „It was you” to połączenie sił co najmniej 10 osob.

Czy dużo czasu spędziłaś z gwiazdami Patricią Kazadi i Nataszą Urbańską? Jak wspominasz współpracę z nimi?

Niestety, nie udało mi sie jeszcze poznać wszystkich artystów śpiewających na PWN. Nadrobimy to dopiero w przeddzień premiery płyty – 18 listopada, przy okazji pierwszego wspolnego wystepu. Tak naprawdę nie było też większej potrzeby, żebym pracowała z dziewczynami, bo na płycie każda z nas śpiewa solowe piosenki… Byc może w przyszlosci uda nam sie razem współpracować – o Patricii i Nataszy słyszałam naprawdę wiele dobrego.

Zmieńmy temat i porozmawiajmy chwilę o tym, od czego wszystko się zaczęło. Co skłoniło Cię do udziału w programie „Mam talent”? Jakie nadzieje wiązałaś z występem w programie?

Och… to był świetny czas. Ale wtedy nie miałam kompletnie żadnego planu. Chciałam jedynie zaśpiewać. Nie liczyłam na nic konkretnego, choć oczywiście miałam nadzieję, że jeśli cokolwiek z tego wyniknie, to na pewno same pozytywy. Chwilę wcześniej dałam poznać się publiczności internetowej… Udzial w „Mam Talent” miał być taką inauguracją mojego wyjścia do świata realnego;-)

Jak wspominasz udział w programie? Czy od tego czasu dużo zmieniło się w Twoim życiu?

Zawsze kiedy słyszę to pytanie, przed oczami widzę ten moment, kiedy ktoś zza kulis mówi mi „Kasia Popowska, Twoja kolej”. Wychodzę na scenę, widzę publiczność na dole, na balkonach… Jest statyw, jest mikrofon… Jurorzy… 🙂 To było ogromne przeżycie. Bardzo się stresowałam, bo na 3 dni przed występem poważnie się rozchorowałam i kompletnie zaniemówiłam. A nic nie stresuje bardziej od bycia nieprzygotowanym! Do ostatniej chwili nie wiedziałam, czy będę w stanie wydać z siebie głos. To niesamowite, jak wiele potrafisz z siebie dać, kiedy masz w sobie tyle adrenaliny! Co ten występ zmienił w moim życiu? Przede wszystkim podpisałam kontrakt płytowy, poznałam wielu fantastycznych ludzi, przeprowadziłam sie do Warszawy. Zaczęłam szkolić wokal, uczyć się gry na gitarze. Zaczęłam wprowadzać swoje marzenia w życie.

Jak czuje się wokalistka, której piosenki na YouTube mają ponad 8 milionów wyświetleń? Nie wspominając o praktycznie samych pozytywnych komentarzach, nie tylko z Polski, np. „ooo taaak.. piękny głos”, „chce się rzec, że lepsze niż oryginału!”, „super Kasia Jesteś wielka”, „Naprawde wielka gwiazda”.

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że Kasia Popowska z Youtuba to już jakaą legenda!:-) Kompletnie obca mi osoba, bo ja nadal nie mogę uwierzyć, jak wielu ludziom podoba sie to, co robię. Kiedyś większość ludzi mówiła mi, że śpiewanie to mało poważne zajęcie. Dzisiaj Ci sami pytają o to, kiedy wyjdzie moja płyta, kiedy usłyszą moje piosenki i kiedy będą mogli mnie posłuchać na żywo…:-) Kocham śpiewać. Wszystko to, co przyniosło mi umieszczanie w internecie filmów ze śpiewanymi przeze mnie coverami, utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że to jest wlaśnie to, co chcę robić w swoim życiu. Śpiewać dla ludzi, móc ich cieszyć i wzruszać.

Jak widzisz swoją przyszłość? Czy będzie to wyłącznie kariera wokalistki?

Zdecydowanie nie tylko to! Taką przynajmniej mam nadzieje!:-) Kocham też pisać piosenki, grać na gitarze… Chciałabym, żeby mówiono o mnie wokalistka, songwriterka i instrumentalistka.

Jakie są Twoje najbliższe plany? Praca, nauka, muzyka? Może trochę odpoczynku po nagraniu piosenki na płytę z gwiazdami?

Odpoczynek po nagraniu jednej piosenki? W życiu! Teraz mam ochote na jeszcze wiecej… 🙂 Z impetem powrocilam do pisania piosenek, które jakiś czas temu odłożyłam na bok z powodu paru zawirowan w moim zyciu i nie rozstaję się ze swoją ukochaną gitarą. Plan jest prosty – tworzyć, pracować z utalentowanymi ludźmi, nagrywać i dawać koncerty dla jak najwiekszej publicznosci 🙂

Czy miałaś jakiś wymarzony zawód, zanim stałaś się ulubienicą widzów YouTube’a?

Od dziecka marzyłam o tym, by moja praca była związana z muzyką. Ale zanim zacząłam śpiewać, przez wiele lat tańczyłam i moim planem było zostac pania choreograf, ktora zalozy swoja wlasna szkole tanca. Zmienilam zdanie po tym jak zobaczylam film biograficzny o zmarlej piosenkarce, Selenie Quantanilla Perez. To wlasnie od spiewania jej piosenek rozpoczelam swoje wystepy. Kiedy stalam na scenie podczas swojego pierwszego oficjalnego wystepu juz wtedy wiedzialam, ze za chwile taniec odejdzie na bok. Spiewanie pochlonelo mnie calkowicie.

Czy myślałaś nad pseudonimem artystycznym? W Internecie pojawiło się już kilka propozycji od Twoich fanów 🙂

Od dziecka wszyscy moi znajomi i nauczyciele w szkole nazywają mnie Poposia albo Popi. Prywatnie – uwielbiam takie pieszczochy;-) Co prawda nigdy nie miałam pomysłu, żeby występować pod którymś z tych pseudonimów jako wokalistka, ale… to wcale nie jest taki głupi pomysł! Zobaczymy!

Opowiedz jeszcze, co czułaś na premierze filmu „Zaplątani”, będącego Twoim dubbingowym debiutem?

Animowany film „Zaplatani”, w którym śpiewałam piosenki głównej bohaterki, Roszpunki, to projekt, do którego trafiłam dzięki Agnieszce Tomickiej, producentce muzycznej filmu. Podczas nagrań spędziłyśmy razem mnóstwo czasu w studio, gdzie była moją wielką mentorką. Kiedy więc przyszedł czas premiery, rzecz jasna, czułam się ogromnie podekscytowana i szcześliwa, ale jednocześnie ciągle zastanawiałam się co powie Aga. Ogromnie sie cieszę, że mogłam być częścią tego filmu, bo dubbing od zawsze znajdował się na mojej „liście rzeczy do zrobienia”. Poza tym to naprawdę piękna disneyowska historia. Cudowne wspomnienia… Bardzo bym chciała, by udało się to powtórzyć przy okazji jakiegoś innego filmu. Trzymajcie kciuki mocno, mocno! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *